Miłego czytani Wam życzę, ciąg dalszy czeka na swoja kolejkę
Syśka :)
Nie czuł się dobrze, wcale nie sprawiał mu radości koniec
trasy koncertowej. Myśl o powrocie do normalności, w której przyszło mu żyć
była dla niego okropna. Gdy stał na scenie czuł, że żyje. Śpiewał dla fanów.
Dla nich ćwiczył taniec i wokal, by bawić ich jeszcze bardziej. Nie porzuci
swojej pasji ponieważ zbyt wiele kosztowało go dostanie się do boy bandu.
Ojciec widział go zupełnie w innej roli. Miał pecha urodzić się w takiej
rodzinie. Rodzice kochali go i starali się go dobrze wychować. Jednak, gdy
Siwon dorastał zdał sobie sprawę, ze ta cała religijność była bardzo przesadna.
Modlitwa trzy razy dziennie, codzienne nabożeństwa. To było chore. Więc
wystarczyło wyobrazić sobie jak młody i zagubiony chłopiec mógłby przeciwstawić
się surowemu ojcu. Było ciężko, jednak udało mu się postawić. Dzięki swojej
determinacji dziś był jednym z piętnastu członków zespołu Super Junior.






